2/16/2016

Pierwsze starcia Me 163


Pierwszą jednostką Me 163, która starła się z wrogiem, był dywizjon I./JG 400, dowodzony przez por. Roberta Olejnika, utworzony z Erprobungskommando 16 w Bad Zwischenahn w maju 1944 r.
i ostatecznie wyposażony w samoloty pod koniec lipca w Brands. Już wcześniej piloci kometów
podejmowali próby walki, lecz zawsze kończyło się to tylko ich frustracją; podczas jednej z walk przy ujemnych przeciążeniach zgasł silnik w chwili, gdy pilot miał okazję zestrzelić dwa myśliwce typu Republic P-47.

Pierwsze poważniejsze starcie odbyło się 28 lipca 1944 r. gdy sześć kometów wystartowało w celu przechwycenia wyprawy 596 B-17 zmierzających nad kompleks rafinerii Leuna-Merseburg. Nie uzyskano trafień, głównie z powodu zbyt dużych prędkości zbliżania się do celów. Lądowania mogły zmrozić krew w żyłach, przy czym nieomal doszło do kilku kolizji, inna poważniejsza walka rozegrała się 16 sierpnia 1944 r., gdy pięć kometów przechwyciło formację 1096 ciężkich bombowców USAAF, które jeszcze nie otrzymały instrukcji, by omijać Brandis. Pierwszy z kometów, który zbliżył się do B-17, został trafiony przez tylnego strzelca bombowca. Inny messerschmitt uzyskał trafienie B-17 z 305. BG, lecz zaraz po tym został zestrzelony przez lecącego mustangiem ppłk Johna Murphy'ego.


Jednak 24 sierpnia sierż. Siegfried Schubert zestrzelił dwa
B-17, a inne komety - dwa kolejne. Taki sukces więcej się już nie powtórzył, a sam Schubert stał się kolejną z ofiar Me 163, kiedy jego samolot eksplodował przy starcie z powodu wadliwego wózka startowego. Rosnące siły kometów nigdy nie zadały decydującego ciosu, głównie z powodu krótkiego czasu, jaki mieli piloci na wybranie i zniszczenie celu w powietrzu. Próbą modyfikacji uzbrojenia kometów był SG 500 (niem. Sondergerät, ,,wyposażenie specjalne") zwany Jagdfaust, składający się z 10 pionowych luf umieszczonych w nasadzie skrzydła i miotający do góry pociski
kal. 50 mm, odpalane automatycznie przez fotokomórki odnotowujące mniejszy dopływ światła,
gdy samolot wyposażony w to uzbrojenie przelatywał pod celem. SG 500 sprawowały się dobrze na próbach, lecz w walce zostały użyte tylko raz, 10 kwietnia 1945 r., tuż przed ostatecznym upadkiem Niemiec.


Istniało wiele pomysłów na ulepszenie kometów, w tym budowa znacznie lepszej wersji rozwojowej Me 163D/Ju 248/Me 263, która miała typowe podwozie i silnik z marszową i bojową komorą spalania. Także w Związku Radzieckim, który po wojnie testował swoją wersję Me 263 (oznaczaną jako MiG lub I-270), szybko zaprzestano prac rozwojowych.
Najlepszą oceną Me 163 jest to, że 80% strat kometów wydarzyło się przy starcie i lądowaniu, 15% - z powodu utraty kontroli w nurkowaniu spowodowanym wzrostem ściśliwości powietrza lub z powodu zapalenia się w powietrzu, a zaledwie 5%  w walce. W 1945 r., przy około 300 maszynach tego typu w służbie liniowej, tylko I./JG 400 był w stanie stawić czoło przeciwnikowi; piloci dywizjonu zestrzelili dziewięć bombowców, lecz jednostka straciła przy tym 14 samolotów.


Źródła:
Archiwa własne w oparciu o dane historyczno-techniczne Bundesarchiv & LuftArchiv, Grafika Google.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie i rozpowszechnianie zawartości publikacji mojego autorstwa (tekstu, zdjęć oraz filmów) bez mojej pisemnej zgody aviaclubpoland.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz